CYFROPOL

język polski przed maturą

Przed maturą!

JĘZYK POLSKI

Pomysły na lekcje ...

JĘZYK POLSKI

Testy, sprawdziany, ...

JĘZYK POLSKI

Stwórz swoją www

 Zbigniew Herbert, Wybrańcy gwiazd

 Powrót na stronę ZBIGNIEW HERBERT

Wstęp do interpretacji wiersza Wybrańcy gwiazd Zbigniewa Herberta

 

     Poeci co jakiś na swej drodze twórczej jak gdyby zatrzymują się i przyglądają sobie, swojej profesji, swojemu byciu poetą. Powstają wówczas intrygujące wiersze autotematyczne, które - w jakiejś przynajmniej mierze - odsłaniają tajniki warsztatu poetyckiego lub też dają próbkę widzenia w takim oto nadzwyczajnym ujęciu roli poety.

 

Teza interpretacyjna do wiersza Herberta Wybrańcy gwiazd

 

     Wiersz jest refleksją autotematyczną dotyczącą pytania, kim właściwie jest poeta, jakie miejsce zajmuje w świecie i na czym polega jego nadzwyczajna rola w zawieszeniu między ludzką egzystencją a kosmosem.

Podsumowanie interpretacji wiersza Wybrańcy gwiazd Zbigniewa Herberta

 

     Wiersz Herberta jest próbą metaforycznego ujęcia zmagań poety z fizycznymi ograniczeniami. Znajdziemy tu też Herbertowską domieszkę ironii, która z jednej strony obnaża słabości poety, ukazuje go jako niedoszłego anioła, a z drugiej - pokazuje jego tęsknoty i pragnienia, zaskakujące zmiany i ujętą w maksymalnym skrócie prawdę o tym, jak szybko wzloty zamieniają się w upadki - a poeta z jednakową fascynacją marzy o jednym i drugim.

 

Zakończenie interpretacji wiersza Herberta Wybrańcy gwiazd

 

     Wiersz Zbigniewa Herberta wpisuje się w wielowiekową tradycję refleksji o byciu poetą i wynikających stąd konsekwencjach.

To nie anioł

to jest poeta

 

nie ma skrzydeł

ma tylko upierzoną

prawą dłoń

 

bije tą dłonią w powietrze

ulatuje na trzy cale

i zaraz znów opada

 

kiedy jest całkiem nisko

odbija się nogami

na chwilę zawisa w górze

wymachując upierzoną dłonią

 

ach gdyby oderwać się od przyciągania gliny

mógłby zamieszkać w gnieździe gwiazd

mógłby skakać z promienia na promień

mógłby -

 

ale gwiazdy

na samą myśl

że byłyby jego ziemią

przerażone spadają

 

poeta przesłania oczy

upierzoną dłonią

nie marzy już o locie

ale o upadku

co kreśli jak błyskawica

profil nieskończoności

 

Zbigniew Herbert, Hermes, pies i gwiazda, Warszawa 1957

Argumenty do tezy interpretacyjnej do wiersza Herberta Wybrańcy gwiazd

 

     Początek wiersza jest niezwykle ascetyczny. Pojawiają się nader  proste komunikaty w formie krótkich zdań oznajmujących:

 

               To nie anioł

               to jest poeta

 

               nie ma skrzydeł

               ma tylko upierzoną

               prawą dłoń

 

     Widać wyraźnie, że utwór ma charakter narracyjny, a jego początek skupia się na opisie poety. Jednak opis ten jest zastanawiający, gdyż dochodzi tutaj jak gdyby do sprostowania: opisywana postać - chce powiedzieć podmiot mówiący - nie jest aniołem. A więc wyjściowo jak gdyby w sposób oczywisty jest ta postać odbierana jako anioł, a teraz trzeba dokonać sprostowania właśnie, tym bardziej, że bohater liryczny nie posiada skrzydeł. No właśnie - skrzydeł nie posiada, no ale ma upierzoną / prawą dłoń, a zatem coś z owej anielskości posiada. Niestety, owa upierzona dłoń nie na wiele się zda:

 

               bije tą dłonią w powietrze

               ulatuje na trzy cale

               i zaraz znów opada

 

               kiedy jest całkiem nisko

               odbija się nogami

               na chwilę zawisa w górze

               wymachując upierzoną dłonią

 

     Wzlot poety jest skromny, nie ma sposobu na siły grawitacji i na fakt, iż poeta jest jednak człowiekiem, nie aniołem. A przecież tyle w nim pragnień, taka ogromna chęć wyzwolenia z ziemskich ograniczeń i płynięcia w kosmiczną przestrzeń, stającą się zarazem przestrzenią duchową i krainą marzeń.

 

               ach gdyby oderwać się od przyciągania gliny

               mógłby zamieszkać w gnieździe gwiazd

               mógłby skakać z promienia na promień

               mógłby -

 

     Cytowany fragment ma w sobie coś charakterystycznego - podmiot mówiący zdaje się współodczuwać z bohaterem lirycznym, co zostało wyrażone za pomocą wykrzyknienia ach otwierającego zdanie bezokolicznikowe:

 

               ach gdyby oderwać się od przyciągania gliny

 

     W ten sposób uzyskany zostaje efekt rozmycia podmiotu wypowiedzi, co można również interpretować jako utożsamienie podmiotu mówiącego i bohatera lirycznego (poety).

     Warstwę ekspresyjną wzmacnia również trzykrotna anafora mógłby, a jakby tego było mało, posłużył się Herbert zabiegiem niedopowiedzenia, urwania, które uruchamia wyobrażenia na temat tego, co jeszcze mógłby poeta, gdyby posiadał anielskie skrzydła.

     W kolejnym segmencie tekstu dochodzi do zmiany punktu widzenia. Tym razem podmiot mówiący patrzy z pozycji gwiazd.

 

               ale gwiazdy

               na samą myśl

               że byłyby jego ziemią

               przerażone spadają

 

     Z perspektywy kosmicznej pragnienia poety są w jakiejś mierze przerażające. Gwiazdy zdają się obawiać skutków konfrontacji z poetą.

 

               poeta przesłania oczy

               upierzoną dłonią

               nie marzy już o locie

               ale o upadku

               co kreśli jak błyskawica

               profil nieskończoności

 

     Zamknięcie wiersza dopełnia całość myślą o dwoistości wpisanej w ludzką i poetycką rzeczywistość, która jest zawieszeniem między górą a dołem, między wzlotem a upadkiem.