CYFROPOL

język polski przed maturą

Przed maturą!

JĘZYK POLSKI

Pomysły na lekcje ...

JĘZYK POLSKI

Testy, sprawdziany, ...

JĘZYK POLSKI

Stwórz swoją www

     Interpretacja Pieśni III z Ksiąg wtórych Nie wierz Fortunie...

 

     Nurt liryki refleksyjnej ma swoją długą tradycję. Jego intensyfikacja pojawiła się w tym mniej więcej momencie, gdy upowszechniły się koncepcje filozofii stoickiej i epikurejskiej. Mistrzem refleksji starożytnej był oczywiście Horacy.

     Jan Kochanowski podjął w Pieśni III problem o charakterze etycznym. Przyjął jednocześnie rolę nauczyciela życia i podkreślił w tekście rolę cnoty jako najwyższej wartości w życiu człowieka. Utwór kreuje w intrygujący sposób przestrzeń społeczną i przygląda się relacjom międzyludzkim.

     Wiersz ma charakter apelatywny, dominuje w nim funkcja impresywna, wyrażana przecz formy trybu rozkazującego.

 

                    Nie wierz Fortunie, co siedzisz wysoko;

                    Miej na poślednie koła pilne oko [...]

 

     W cytowanym wyżej fragmencie pojawia się niezwykle popularny w renesansie topos koła Fortuny. Poeta dokonał jednak jego swoistej transformacji, gdyż tekst sugeruje raczej skojarzenie z wozem, niż z pojedynczym kołem - jak to było najczęściej ujmowane w ikonografii renesansowej. W każdym razie z tekstu wynika jednoznacznie, że Fortuna jest nieobliczalna i powinni pamiętać o tym zwłaszcza ci, których ta zwodnicza pani wywindowała na szczyty.

     Kochanowski kreuje przestrzeń społeczną poprzez wprowadzenie do utworu frazeologii potocznej, czemu służą porzekadła typu: nosić gębę wysszej nosa (zapis zgodny z fonetyka renesansową), nie spali ogień, nie zabierze woda. Wszystko to służy potwierdzeniu przekonania poety, że najistotniejszą i niezniszczalną wartością jest cnota.

Pieśń III z Ksiąg wtórych J. Kochanowskiego

 

     Nie wierz Fortunie, co siedzisz wysoko;

     Miej na poślednie koła pilne oko:

     Bo to niestała pani z przyrodzenia,

     Często więc rada sprawy swe odmienia.

 

     Nie dufaj w złoto i w żadne pokłady,

     Każdej godziny obawiaj się zdrady;

     Fortuna, co da, to zasię wziąć może,

     A u niej żadna dawność nie pomoże.

 

     A ci, co z tobą teraz przestawają,

     Twej się Fortunie, nie tobie kłaniają;

     Skoro ta zniknie, tył każdy podawa,

     Jako cień, kiedy słońca mu nie zstawa.

 

     Lecz jako sama oczy zasłoniła,

     Tak swym pochlebstwem ludzi pobłaźniła:

     Że drugi wysszej nosa gębę nosi,

     A wszystki insze oczyma przenosi.

 

     Ty pomni, że twój skarb u Szczęścia w mocy,

     A tak się staraj o takiej pomocy,

     Aby wżdy z tobą twego co zostało,

     Jesli zaś będzie Szczęście swego chciało.

 

     Cnota skarb wieczny, cnota klenot drogi;

     Tegoć nie wydrze nieprzyjaciel srogi,

     Nie spali ogień, nie zabierze woda;

     Nad wszystkim inszym panuje przygoda.

Renesans

Jan Kochanowski