CYFROPOL

język polski przed maturą

Przed maturą!

JĘZYK POLSKI

Pomysły na lekcje ...

JĘZYK POLSKI

Testy, sprawdziany, ...

JĘZYK POLSKI

Stwórz swoją www

Czechowicz żal /  Różewicz Strach

 

 

               Wasz strach jest wielki

               metafizyczny

               mój mały urzędnik

               z teczką

 

               z kartoteką

               z ankietą

               kiedy się urodziłem

               z czego się utrzymuję

               czego nie zrobiłem

               w co nie wierzę

 

               co tutaj robię

               kiedy przestanę udawać

               gdzie się udam

               potem

 

Interpretacja porównawcza wierszy  żal i Strach

 

     Artyści każdej epoki dają szczególny wyraz emocjom. Przodują w tym zakresie malarze ekspresjoniści, o czym chyba najczytelniej przekonuje obraz Krzyk Edvarda Muncha. Jednak poeci mają w zakresie emocji najwięcej do powiedzenia - wszak istotę liryki stanowi przestrzeń przeżyć człowieka.

     Wiersz Józefa Czechowicza żal i utwór Strach Tadeusza Różewicza są poetyckimi reakcjami emocjonalnymi i wyobraźniowymi o odmiennym charakterze. W tekście pierwszym dominuje obrazowanie katastroficzne z ujęciami konkretnych sytuacji zniszczenia i śmierci. Drugi utwór jest poetycką refleksją o wydźwięku egzystencjalnym. Oba utwory łączy jednak specyficzna atmosfera: niepokoju, niepewności i obaw.

 

głowę która siwieje a świeci jak świecznik

kiedy srebrne pasemka wiatrów przefruwają

niosę po dnach uliczek

jaskółki nadrzeczne

świergocą to mało idźże

 

tak chodzić tak oglądać sceny sny festyny

roztrzaskane szybki synagog

płomień połykający grube statków liny

płomień miłości

nagość

 

tak wysłuchiwać ryku głodnych ludów

a to jest inny głos niż ludzi głodnych płacz

zniża się wieczór świata tego

nozdrza wietrzą czerwony udój

z potopu gorącego

zapytamy się wzajem ktoś zacz

 

rozmnożony cudownie na wszystkich nas

będę strzelał do siebie i marł wielokrotnie

ja gdym z pługiem do bruzdy przywarł

ja przy foliałach jurysta

zakrztuszony wołaniem gaz

ja śpiąca pośród jaskrów

i dziecko w żywej pochodni

i bombą trafiony w stallach

i powieszony podpalacz

ja czarny krzyżyk na listach

 

o żniwa żniwa huku i blasków

 

czy zdąży kręta rzeka z braterskiej krwi odrdzawieć

nim się kolumny stolic znów podźwigną nade mną

nadleci wtedy jaskółek zamieć

świśnie u głowy skrzydło poprzez ptasią ciemność

idźże idź dalej

 

 

 

     Wizje ka

 

               Wasz strach jest wielki

               metafizyczny

               mój mały urzędnik

               z teczką

 

               z kartoteką

               z ankietą

               kiedy się urodziłem

               z czego się utrzymuję

               czego nie zrobiłem

               w co nie wierzę

 

               co tutaj robię

               kiedy przestanę udawać

               gdzie się udam

               potem